Kapitalne widowisko stworzyły wczoraj zespoły Unii Turza i rezerw Górnika Zabrze w meczu finałowym Poltent Pucharu Polski na szczeblu Śląskiego Związku Piłki Nożnej. Licznie zgromadzona publiczność zobaczyła 11 goli do tego kilka świetnych akcji i tylko szkoda, że na kilka minut przed końcem daliśmy sobie najpierw wydrzeć prowadzenie, a w 86 min. straciliśmy także szansę na ewentualne zwycięstwo po serii rzutów karnych. Mimo wszystko naszym zawodnikom należą się ogromne brawa za postawę w tym spotkaniu, napędzili sporo strachu faworytowi, podnieśli się z kolan, po tym jak przegrywali już 0:3 i imponowali walecznością. Oczywiście szkoda czasami prostych błędów w defensywie, mając na uwadze, że większość bramek w tym meczu padła po stałych fragmentach gry czy to wrzutach z autu czy też dośrodkowaniach spod narożnej chorągiewki, gdzie powinno być łatwiej kontrolować przeciwnika. Przetrzebiona kontuzjami, urlopami czy też pauzami za kartki drużyna Unii naprawdę grała odważnie, no może za wyjątkiem początkowej fazy meczu, i tak po ludzku jest nam żal naszych zawodników, że to nie oni zdobyli ten historyczny Puchar i nie zgarnęli czeku na 50 tysięcy złotych dla zwycięzcy tego finałowego spotkania. Wtorkowy pojedynek jak wspomnieliśmy znacznie lepiej zaczął się dla przyjezdnych, w 7 min. po wrzucie z autu Valentina Nweke (źle wykonanym co widać w relacji) piłkę przedłużył głową Jakub Pawełek, niestety ta spadła pod nogi doświadczonego Marcina Wodeckiego i ten z zimną krwią skorzystał z prezentu i wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Dwie minuty później turzanie odpowiedzieli szybką kontrą, Marcin Oslizlok posłał mocne dośrodkowanie wzdłuż piątego metra, ale Kamil Kucharski nie sięgnął piłki. W 12 min. po naszym rzucie rożnym górnicy wyprowadzili szybki atak, na jego końcu w znakomitej sytuacji w poprzeczkę trafił Jakub Hurny. W 17 min. po kolejnym aucie Nweke, Iwo Świerkot łatwo ograł Kamila Miensopusta i nie zmarnował okazji podwyższając strzałem między nogami Karola Kubicy prowadzenie Górnika. W 24 min. zabrzanie przeprowadzili składną akcję środkiem boiska, Świerkot lobem trafił w poprzeczkę, do piłki dopadł Wodecki i wolejem trafił do siatki po raz trzeci. Wydawać się mogło, że jest po meczu i należało się tylko modlić by nie skończyło się naszym pogromem. Innego zdania byli w tym temacie zawodnicy Unii, w 27 min. po dwójkowej akcji Mateusza Słodowego z Jakubem Pawełkiem, ten pierwszy centrostrzałem trafił w poprzeczkę, w 30 min. strzał Pawełka zablokowali na rzut rożny obrońcy zabrzan, a po chwili po wrzucie z autu Słodowego piłka trafiła najpierw na głowę a potem na nogę Miensopusta i zrobiło się 1:3. W 40 min. zaatakowali zabrzanie, ale Kubica obronił strzał niezwykle szybkiego Filipa Adamskiego. W 44 min. po centrze z rzutu rożnego Pawełka przed bramkę piłkę zgrał Słodowy, tę odbił Solik, ale piłka leciała do bramki, jeszcze próbowali ją wybijać obrońcy, ale po głębszej analizie video widać, że piłka już przekroczyła linię bramkową. Końcówka pierwszej połowy napawała optymizmem, a ten był jeszcze większy po kilku minutach drugiej połówki kiedy to objęliśmy prowadzenie! Już w pierwszej akcji po przerwie Michał Mazur odebrał piłkę Adamskiemu, zagrał na skrzydło do Kucharskiego, ten dwa razy próbował dośrodkować, ale obrońcy blokowali te próby i dopiero za trzecim razem się udało, do piłki na 11 metrze dopadł Pawełek i doprowadził do wyrównania. W 52 min. tylko cud uratował zabrzan, a dokładnie stojący na linii bramkowej Michał Bedrunka, który odbił zmierzający do bramki strzał Oślizloka. Dwie minuty później dopięliśmy swego, akcję lewym skrzydłem zainicjował Mazur, podał na wolne pole do Yaroslava Baranskyiego, a jego dokładne dośrodkowanie zamknął Damian Strączek i Unia prowadziła!!! Turzanie podświadomie cofnęli się do defensywy i przez kwadrans zdołali się dobrze bronić przed atakami podrażnionych takim obrotem sprawy rywali. Niestety w 69 min. po krótko rozegranym rzucie rożnym najwyżej do dośrodkowania wyskoczył Radosław Szafrański i ładnym strzałem głową w „okienko” doprowadził do remisu. W 72 min. Oskar Solik obronił mocne uderzenie z prostego podbicia z rzutu wolnego z grubo ponad 20 metrów Słodowego, ale po chwili Mazur zacentrował w pole karne, tam piłkę zbił nogą będący tyłem do bramki Pawełek dopadł do niej Miensopust i silnym strzałem znów wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Cieszyliśmy się nim do 79 minuty, wtedy to po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłka trafiła ostatecznie pod nogi Wojtowicza, który może nie trafił w piłkę czysto, ale ta ku rozpaczy unitów wpadła do siatki. Decydująca o losach spotkania akcja miała miejsce w 86 min., turzanie wykonywali rzut rożny, piłkę złapał Solik, zagrał ją ręką do Świerkota, tego próbował łapać za koszulkę Słodowy, pomocnik zabrzan jednak nie dał się powalić, po czym zagrał w pole karne do Aleksandra Tobolika, ten krótkim zwodem ograł Mazura i z 8 metrów trafił do siatki. Unici jeszcze raz zerwali się do ataku, dobrą okazję na wyrównanie miał Pawełek, ale piłka po jego strzale głową poszybowała nad poprzeczką. W doliczonym czasie gry przy linii bocznej doszło do zderzenia głowami Mateusza Posmyka i Eryka Pieli, po nim zagotowało się na ławkach rezerwowych, posypały się kartki, a obaj zawodnicy wylądowali nieco później w szpitalu. Wynik już nie uległ zmianie i to zabrzanie wznieśli w górę puchar za wygranie Poltent Pucharu Polski oraz odebrali czek i pamiątkowe medale z rąk Prezesa Śląskiego Związku Piłki Nożnej Henryka Kuli oraz Jarosława Brysia Prezesa Podokręgu Zabrze i jednocześnie wiceprezesa Śląskiego Związku. Wczorajszy mecz zaszczycili swoją obecnością m.in. były selekcjoner naszej kadry i ambasador naszego klubu Antoni Piechniczek, pochodzący z niedalekiego Jedłownika były kapitan reprezentacji Polski i Górnika Zabrze Stanisław Oslizło, a także mistrz olimpijski z Monachium, bramkarz i kapitan reprezentacji Polski oraz Górnika Hubert Kostka. Na szczególne słowa uznania zasługuje nasza piłkarska młodzież, która pomimo momentami padającego deszczu głośno dopingowała swoich starszych kolegów zdzierając swoje młodzieńcze gardła. Teraz unitów czeka naprawdę krótka przerwa w treningach, bowiem już 1 sierpnia startuje nowy sezon piłkarski w IV lidze.
KS UNIA TURZA – GÓRNIK II ZABRZE S.A. 5:6 (2:3)
0 – 1 Marcin Wodecki 7 min.
0 – 2 Iwo Świerkot 17 min.
0 – 3 Marcin Wodecki 24 min.
1 – 3 Kamil Miensopust 31 min. asysta Mateusz Słodowy
2 – 3 Mateusz Słodowy 44 min. asysta Jakub Pawełek
3 – 3 Jakub Pawełek 46 min. asysta Kamil Kucharski
4 – 3 Damian Strączek 54 min. asysta Yaroslav Baranskyi
4 – 4 Radosław Szafrański 69 min. (głową)
5 – 4 Kamil Miensopust 73 min. asysta Jakub Pawełek
5 – 5 Alex Wojtowicz 79 min.
5 – 6 Aleksander Tobolik 86 min.
Sędziowali: Łukasz Jakubski (główny), Daniel Wiejowski, Jakub Fiegler (asystenci). Widzów: 500. Żółte kartki: Marcin Oślizlok, Jakub Zawierucha, Eryk Piela – Michał Bedronka
KS UNIA TURZA: Karol Kubica – Mateusz Słodowy, Kamil Miensopust, Eryk Piela (90+8. Mikołaj Wilkowski)), Michał Mazur – Damian Strączek (84. Marcel Wramba), Jakub Zawierucha, Jakub Pawełek, Yaroslav Baranskyi – Kamil Kucharski (63. Paweł Juraszek), Marcin Oślizlok. Pozostali rezerwowi: Jan Janik, Daniel Szymczak. Trener: Bartłomiej Socha
GÓRNIK II ZABRZE S.A.: Oskar Solik – Valentine Nweke, Michał Bedronka, Radosław Szafrański, Alex Wojtowicz – Filip Adamski (57. Aleksander Tobolik), Marcel Płocica (79. Dominik Skiba), Iwo Świerkot, Jakub Hurny (46. Bartosz Kosiba), Kajetan Leszczyk – Marcin Wodecki (90. Mateusz Posmyk). Pozostali rezerwowi: Igor Szymajda, Damian Sokołowski, Hubert Ogórek, Samuel Quainoo, Miłosz Rogula. Trener: Seweryn Gancarczyk
