Fatum trwa!

Unia Turza przegrała wczoraj po raz dziesiąty w tym sezonie ulegając na wyjeździe Spójni Landek 1:2. To trzecia z rzędu porażka w takim stosunku i trzeci mecz z rzędu w którym nie potrafimy na gola zamienić rzutu karnego!!! Fatum strzeleckie z 11 metrów trwa, tym razem Marcin Oślizlok strzelił wysoko nad poprzeczką. Tym samym unici po 17 minutach mogli prowadzić 2:0, bo już w 3 min. po centrze Igora Brachaczka z rzutu rożnego Oślizlok niepilnowany na 5 metrze strzelił głową obok prawego słupka. Potem do głosu doszli gospodarze, w 21 min. główkował Kamil Turoń, piłka po rykoszecie trafiła w spojenie słupka z poprzeczką, cztery minuty później Jan Borek znalazł się sam przed Dominikiem Brzozowskim, ale ten po raz kolejny potwierdził swoją znakomitą dyspozycję, broniąc strzał napastnika Spójni. Unici mieli sporo problemów z upilnowaniem na prawej flance Miłosza Misali, m.in. w 27 min. ograł on łatwo Marcela Wrambę, ale zamykający na „długim” słupku jego dośrodkowanie Igor Mencnarowski z najbliższej odległości nie trafił w światło bramki. W 30 min. unici przeprowadzili chyba najładniejszą akcję meczu, piłka jak po sznurku wędrowała od Wramby przez Szymona Kalisza, Bartłomieja Pankowskiego, który dośrodkował w pole karne do niepilnowanego Jakuba Wróbla, ten zaś efektownie złożył się do woleja, ale jego strzał szczęśliwie sparował na słupek Patryk Kierlin. Jeszcze w ostatniej minucie pierwszej połowy ratował Unię Brzozowski, kiedy to zatrzymał strzał szarżującego w naszym polu karnym Borka. Druga część meczu zaczęła się źle dla podopiecznych trenera Marka Hanzela, bo już pierwsza groźna akcja gospodarzy zakończyła się stratą gola, a jego strzelcem okazał się znany unitom z występów w Drzewiarzu Jasienica Bartłomiej Ślosarczyk. Turzanie nie złożyli broni i bardzo szybko doprowadzili do wyrównania. W 53 min. Jakub Wróbel dośrodkował w pole karne z rzutu wolnego, a tam spod opieki obrońców łatwo uwolnił się Dawid Korus i strzałem głową z 5 metrów trafił pod poprzeczkę. Od tej chwili „zrobił” się naprawdę dobry mecz, trwała wymiana ciosów, w 58 min. na prowadzenie mogli powrócić gospodarze, ale już drugi raz w tym spotkaniu z bliska do praktycznie pustej bramki nie trafił Mencnarowski. Dwie minuty później po akcji Pankowskiego o mały włos podopieczni trenera Patryka Pindela sami nie wpakowali sobie piłki do bramki, bo wybijający piłkę Turoń trafił w głowę swojego kolegi z zespołu i futbolówka przeleciała minimalnie obok prawego słupka. W 62 min. znów kapitalnie spod opieki rywali uwolnił się w polu karnym Korus, ale tym razem jego główka poszybowała tuż nad poprzeczką bramki strzeżonej przez Kierlina. W 73 min. do siatki za to po raz drugi w tym meczu trafił Ślosarczyk, choć wydawało się, że mamy już wszystko pod kontrolą, niestety arbiter „puścił” grę po starciu w naszym polu karnym z udziałem Oślizloka, futbolówka trafiła ostatecznie do napastnika Spójni, który ograł Kamila Miensopusta i nie dał szans na skuteczną obronę Brzozowskiemu umieszczając piłkę w „długim” rogu naszej bramki. Turzanie odpowiedzieli dobrym dośrodkowaniem Mateusza Słodowego do Oślizloka, ale jego strzał zdołał obronić przesuwający się w bramce Kierlin. W 82 min. na indywidualną akcję zdecydował się Patryk Czader, wpadł w pole karne, ale jego strzał minimalnie minął spojenie słupka z poprzeczką. W doliczonym czasie gry unici mieli dwie znakomite okazje do wyrównania, ale najpierw po centrze Pankowskiego piłki na 3 metrze od bramki nie sięgnął Oślizlok, a chwilę później po katastrofalnym błędzie Kierlina, który wybijając piłkę z piątego metra podał ją wprost pod nogi Artura Klimanka, ten jednak zamiast „wjeżdżać” w pole karne zdecydował się na szybki strzał, niestety był on niecelny. Pomimo ambitnej postawy i fragmentami naprawdę dobrej gry nie udało się unitom wywalczyć nawet jednego punktu. Niestety w ostatnim czasie zawodzi nas skuteczność, zresztą nie licząc bramek zdobytych w dwóch wysoko wygranych przez unitów meczach, w pozostałych jedenastu zdobyliśmy zaledwie 9 goli. Z drugiej strony pięć z dziesięciu spotkań przegraliśmy różnicą zaledwie jednej bramki, z tego w trzech z nich nie wykorzystaliśmy rzutów karnych, w Bytomiu straciliśmy gola w 93 minucie, a w Częstochowie w końcówce meczu świetną okazję na wyrównanie zmarnował Mikołaj Wilkowski. Jak widać punktów na swoim koncie unici mogli mieć znacznie więcej, tak się nie stało, więc musimy wierzyć, że w czterech pozostałych do końca rundy jesiennej spotkaniach powiększymy swój dorobek. Szanse na to są, bowiem za tydzień gramy z mającym jeden punkt więcej w tabeli Decorem Bełk, a w dalszej perspektywie mamy jeszcze mecz z outsiderem rozgrywek Przemszą Siewierz i dwoma „średniakami” rezerwami Piasta Gliwice i Kuźnią Ustroń.

KS SPÓJNIA LANDEK – KS UNIA TURZA 2:1 (0:0)

1 – 0 Bartłomiej Ślosarczyk 48 min.
1 – 1 Dawid Korus 53 min. (głową) asysta Jakub Wróbel
2 – 1 Bartłomiej Ślosarczyk 73 min.

Sędziowali: Radosław Wypior (główny), Jakub Kopczyk, Janusz Lis (asystenci). Widzów: 60. Żółte kartki: Kamil Turoń, Patryk Czader – Dominik Brzozowski, Szymon Kalisz, Dawid Korus

KS SPÓJNIA LANDEK: Patryk Kierlin – Jakub Wojtyła, Kamil Turoń, Igor Macura – Miłosz Misala, Marcin Czaicki (89. Mateusz Madzia), Igor Mencnarowski (77. Michał Kralczyński), Patryk Czader, Patryk Fabian (81. Maksymilian Biskup) – Jan Borek (83. Wojciech Pisarek), Bartłomiej Ślosarczyk. Pozostali rezerwowi: Volodymyr Kotelba, Bartłomiej Szołtys. Trener: Patryk Pindel
KS UNIA TURZA: Dominik Brzozowski – Mateusz Słodowy, Kamil Miensopust, Dawid Korus, Marcel Wramba – Igor Brachaczek, Daniel Szymczak (85. Paweł Polak) – Bartłomiej Pankowski, Jakub Wróbel (90+3. Ivan Mishkulynets), Szymon Kalisz (81. Artur Klimanek) – Marcin Oślizlok. Pozostali rezerwowi: Karol Kubica, Jan Janik, Szymon Nicpoń, Dawid Kabat. Trener: Marek Hanzel

Leave a comment