Unia Turza w swoim ostatnim przed startem ligi sparingu uległa LKS-owi Goczałkowice Zdrój 2:3. Oprócz pierwszych 15 minut, kiedy to gospodarze mocno przycisnęli, spotkanie było wyrównane, a początek drugiej połowy przebiegał nawet z lekką przewagą unitów. Trener Łukasz Piszczek podzielił swój zespół na dwa składy, jeden zagrał wczoraj z nami, a drugi zmierzy się dzisiaj z Wiślanami Skawina. Od początku meczu rywale grali agresywnie, wysokim pressingiem, co przysparzało sporo problemów naszej defensywie. Taka gra przyniosła rywalom efekty już w 4 min., kiedy to Michał Rostkowski ograł na lewym skrzydle Daniela Szymczaka po czym wycofał piłkę na 10 metr do nadbiegającego Kacpra Mendreli, a ten płaskim uderzeniem nie dał żadnych szans na obronę Karolowi Kubicy. Turzanie odpowiedzieli trzy minuty później ładną akcją Bartłomieja Pankowskiego z Danielem Szymczakiem, dośrodkowanie tego pierwszego „zamknął” na lewej flance Michał Mazur, ale jego strzał minimalnie minął lewy słupek. Potem dwukrotnie ratował Unię Kubica, który najpierw wygarnął piłkę spod nóg będącego w sytuacji sam na sam Rostkowskiemu, a w 12 min. zatrzymał strzał z 10 metrów Filipa Żagiela. W 23 min. był jednak bezradny wobec kapitalnego uderzenia w „okienko” z rzutu wolnego Michała Płonki. W 28 min. asystent sędziującego to spotkanie Mateusza Piszczeloka nie zauważył pozycji spalonej Żagiela, ten jednak zmarnował „setkę” strzelając obok prawego słupka. W 32 min. trochę niespodziewanie gola zdobyli turzanie, Mateusz Słodowy dośrodkował w pole karne, tam futbolówkę głową zgrał Marcel Wramba, ta trafiła do Pankowskiego, który uprzedził obrońcę i wepchnął ją w wyskoku plecami do siatki. W 35 min. aktywny w pierwszej połowie Rostkowski znów znalazł się w dogodnej sytuacji, ale i tym razem z 5 metra uderzył obok bramki. Minutę później kapitalną akcją odpowiedzieli unici, Marcin Oślizlok świetnie przerzucił piłkę na lewe skrzydło, ta trafiła na nogę Szymona Kalisza, który bez przyjęcia uderzył z woleja, niestety minimalnie niecelnie. W przerwie trener Marek Hanzel dokonał trzech zmian i zmienił się też obraz gry. Już po kilkudziesięciu sekundach musiał się wykazać Alessio Valion, który poradził sobie jednak z potężną bombą Oślizloka z narożnika pola karnego. Trzy minuty później znów kapitalnie zachował się nowy bramkarz Goczałkowic broniąc tym razem techniczne uderzenie Dawida Kabata, a dobitka głową Oślizloka minimalnie minęła dalszy słupek bramki gospodarzy. Ten szturm gości na chwilę przerwała indywidualna akcja Rostkowskiego, ale jego strzał z 12 metrów sparował na rzut rożny Dominik Brzozowski. Unici jednak dalej przeważali, w 56 min. po kapitalnym dośrodkowaniu Kalisza, „szczupakiem” uderzał Oślizlok, ale piłka poszybowała daleko obok prawego słupka. Trzy minuty później nasz snajper wyborowy doczekał się jednak swojego gola, po zgraniu głową Kabata bez zastanowienia huknął w „okienko” i Valion musiał po raz drugi w tym meczu wyciągać piłkę z siatki. Niestety z remisu nie cieszyliśmy się zbyt długo, bo dwie minuty później po dobrej akcji prawą stroną po raz drugi do bramki trafił w tym meczu Mendrela lokując piłkę z dosyć ostrego kąta pod poprzeczką naszej bramki. W 71 min. dający dobrą zmianę Kabat przechwycił futbolówkę tuż przed polem karnym rywali, ale zamiast strzelać wybrał podanie do Kalisza, które niestety było niedokładne i gospodarze mogli odetchnąć. W końcówce dwukrotnie było gorąco pod naszą bramką, ale najpierw gospodarze ostemplowali poprzeczkę, a potem Brzozowski sparował strzał jednego z nich na rzut rożny. Pomimo porażki możemy być zadowoleni z gry naszej drużyny, choć zdajemy sobie sprawę, że gospodarze nie wystąpili w najsilniejszym składzie. Tworzony przez nasz sztab szkoleniowy praktycznie od podstaw nowy zespół ( z pierwszej jedenastki z ubiegłego sezonu wczoraj zagrała tylko trójka zawodników) radzi sobie coraz lepiej z założeniami taktycznymi i jeśli poprawimy jeszcze parę niuansów w grze defensywnej, to będziemy mogli z optymizmem patrzeć na zbliżający się szybkimi krokami nowy sezon. Jego start już za tydzień, a unitów czeka od razu wymagający przeciwnik, bowiem zmierzymy się na wyjeździe z czwartym zespołem ubiegłego sezonu śląskiej IV ligi Ruchem Radzionków.
LKS GOCZAŁKOWICE ZDRÓJ – KS UNIA TURZA 3:2 (2:1)
1 – 0 Kacper Mendrela 4 min. asysta Michał Rostkowski
2 – 0 Michał Płonka 23 min. (rzut wolny)
2 – 1 Bartłomiej Pankowski 32 min. asysta Marcel Wramba
2 – 2 Marcin Oślizlok 59 min. asysta Dawid Kabat
3 – 2 Kacper Mendrela 61 min.
Sędziowali: Mateusz Piszczelok (główny), Krystian Furgała, Marcin Rosicki (asystenci). Widzów: 50
Skład Unii: Karol Kubica (46. Dominik Brzozowski) – Mateusz Słodowy (72. Maksymilian Marczak), Jan Janik (72. Kamil Miensopust), Marcel Wramba (72. Dawid Korus) – Daniel Szymczak (74. Igor Brachaczek), Jakub Zawierucha (74. Jakub Wróbel), Jakub Wróbel (46. Oleksii Taranenko, 78. Szymon Nicpoń), Michał Mazur (78. Paweł Juraszek) – Bartłomiej Pankowski (46. Dawid Kabat), Marcin Oślizlok (74. Artur Klimanek), Szymon Kalisz (72. Mikołaj Wilkowski). Trener: Marek Hanzel
